Informatyczne potyczki z koronawirusem (cz. 2)

Minionych kilkanaście tygodni uzmysłowiło nam, że żyjemy aktualnie w świecie mocno zaawansowanym technologicznie. To po pierwsze. A po drugie, całość tej technologii wcale nie jest nam aż tak dobrze znana, pomimo, że korzystamy z niej na co dzień. Konieczność pracy zdalnej, przeniesienie wielu aktywności do wymiaru online czy wymóg samodzielnego zarządzania różnymi ustawieniami sprawia sporo trudności.

Stale do biura serwisu CKZ napływają sygnały od użytkowników indywidualnych oraz firmowych, dotyczące potrzeby wsparcia technicznego i sprzętowego. Uznaliśmy, że jest to pretekst, aby podzielić się z szerszym gronem odbiorców spostrzeżeniami odnośnie najczęściej ujawniających się trudności związanych z obsługą infrastruktury IT. Mamy nadzieję, że będzie to dla Was sposobność do wyciągnięcia pożytecznych i użytecznych wniosków.

 

Dlaczego to nie działa?

W poprzednim artykule wskazaliśmy na wzrost skali problemów odnośnie obsługi domowego komputera, wynikających z nieobecności informatyka w miejscu pracy. Często drobna dysfunkcja lub błąd prowadzą do całkowitego zastopowania aktywności zawodowej. Jakiego rodzaju zdarzenia mamy na myśli:

- przypadkowe wciśnięcie skrótu na klawiaturze, który zmienia jej działanie lub inne funkcje komputera,

- słaba wydajność pamięci RAM (dotyczy nieco starszych modeli komputerów),

- przepełniony dysk główny,

- nieoptymalne ustawienia routera ograniczające siłę sygnału,

- przegrzewanie się sprzętu i ryzyko poważnych uszkodzeń termicznych (halo: tu lato!).

 

To tylko kilka przykładów sytuacji, które skutecznie mogą sabotować pracę w domu. A jaka jest nasza rada? Konsultacja z informatykiem. Jeśli „z biegu” rozpoczęliście pracę w domu, zlećcie całościowy przegląd sprzętu oraz określcie, jakie problemy najczęściej się pojawiają. Ważne wskazówki dotyczące obsługi zanotujcie.

 

Po trzykroć bezpieczeństwo

O ile większość problemów sprzętowych jest łatwo zauważalna dla użytkownika, tak zagrożenia wniknięcia wirusów czy programów szpiegujących wcale nie są już tak bardzo widoczne. Przy rozciągniętej obecnie linii działania pracowników zdalnych:

- dom,

- biuro,

- klienci,

- dostawcy,

- współpracownicy itd.

Ryzyko ataków lub niechcianego „złapania” wirusa z zewnątrz jest dużo większe. Dlatego ze strony administratorów pracy zdalnej wymagane jest wdrożenie wobec całego rozsianego zespołu takich rozwiązań, jak:

- polityka cyklicznej zmiany haseł,

- programy antywirusowe,

- zapora sieciowa (firewall),

- bezpieczne hasło do WiFi,

- edukacja i raportowanie zagrożeń.  

To zadania, które należy powierzyć informatykom firmy lub zewnętrznemu serwisowi. Taka ochrona po prostu musi działać. Nie róbmy sobie złudzeń, że każdy pracownik zdalny na własną rękę zbuduje pełny system prewencyjny. Oszczędność rzędu kilku tysięcy złotych może kosztować firmę setki tysięcy.

I jeszcze jedno spostrzeżenie. Pojawiają się pytania od użytkowników komputerów Apple o stan ich zabezpieczeń. Akurat Apple na poziomie swoich fabrycznych rozwiązań dość dobrze chroni przed całą sferą zagrożeń z sieci. Tym niemniej, jeśli dla kogoś bezpieczeństwo jego Apple’a to zawodowe być albo nie być, należałoby pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu.

 

Garść statystyk

Na temat perturbacji związanych z zawirowaniami technicznymi w trakcie pracy zdalnej można napisać naprawdę sporo. Użytkownicy sami często nie wiedzą, czego nie wiedzą i na jakie ryzyka są narażeni. Chcąc uzmysłowić skalę i powszechność niedomagań zarówno indywidulanych pracowników, jak i całych organizacji podamy Wam kilka statystyk:

- jedynie 23% użytkowników zmienia hasło po ujawnieniu wycieku danych,

- 43% wszystkich ataków wymierzonych jest w małe i średnie przedsiębiorstwa,

- 95% incydentów informatycznych  jest spowodowanych przez błędy ludzkie,

- 73% - o tyle wzrosła skala ataków hakerskich w 2019 r.

Jeśli wskazane sytuacje dotyczą Was i Waszej firmy, jak najszybciej sięgnijcie po sprawdzone i profesjonalnie realizowane wsparcie IT.